26.05.2026

Polska umie robić lasery. Problem zaczyna się później

Polscy naukowcy tworzą technologie światowej klasy. Tyle że znacznie częściej korzysta z nich zagranica niż polski rynek. Podczas panelu LASER-TECHNICA eksperci mówili wprost: w kraju nie brakuje talentów ani laboratoriów. Brakuje systemu, który potrafiłby zamieniać dobre pomysły w realne produkty i duże zamówienia.

Panel „Zastosowania laserów w wysokich technologiach w Polsce” odbył się podczas Targów Technik Laserowych i Optyki Przemysłowej LASER-TECHNICA. W dyskusji udział wzięli Maciej J. Nowakowski z Biura ELI-POLSKA na Wojskowej Akademii Technicznej, dr hab. Michał Karpiński z Centrum Hybrydowych Kwantowo-Klasycznych Technologii Informacyjnych (QLAB) na Uniwersytecie Warszawskim oraz dr Karol Karnowski z Międzynarodowego Centrum Badań Oka (ICTER) działającego przy Instytucie Chemii Fizycznej PAN. Rozmowę moderował Mihai Suster.

Eksperci podczas panelu LASER-TECHNICA rozmawiali o przyszłości polskiej fotoniki, technologii kwantowych i problemach z wdrażaniem innowacji /Fot. Depositphotos

Polska fotonika nie ma się czego wstydzić

Dyskusja szybko zeszła z poziomu ogólnych haseł na bardzo konkretny problem: Polska potrafi rozwijać zaawansowane technologie fotoniczne, ale znacznie gorzej radzi sobie z ich wdrażaniem i sprzedażą. Paneliści nie próbowali przekonywać, że jesteśmy światową potęgą we wszystkim. Zamiast tego wskazywali obszary, w których polskie zespoły naprawdę mają mocne kompetencje.

Maciej J. Nowakowski z Biura ELI-POLSKA mówił o technologiach podczerwieni i optoelektronice – od kamer termowizyjnych po systemy pomiarowe wykorzystywane w przemyśle i bezpieczeństwie. To technologie, o których rzadko mówi się szerzej, choć stoją za nimi bardzo konkretne rozwiązania.

– Mamy obszary, w których naprawdę jesteśmy dobrzy. Problem w tym, że o nich nie słychać – nie dlatego, że brakuje im wartości, ale dlatego, że nikt ich dobrze nie opowiada – powiedział Maciej J. Nowakowski.

Michał Karpiński z QLAB zwracał uwagę na światłowody i ich zastosowanie w nowoczesnych laserach, czujnikach czy komunikacji kwantowej. Szczególnie tam, gdzie potrzebna jest bardzo wysoka precyzja albo praca z pojedynczymi fotonami. Z kolei Karol Karnowski z ICTER pokazał medyczne zastosowania fotoniki, a właściwie światła, do obrazowania siatkówki oka. Dzięki temu można zauważyć zmiany chorobowe dużo wcześniej niż podczas standardowych badań.

– Oko jest wyjątkowe – możemy je badać światłem w sposób całkowicie nieinwazyjny. Siatkówka to jedyne miejsce w organizmie, gdzie naczynia i nerwy są dosłownie widoczne. To daje możliwości nie tylko okulistyce, ale też neurologii czy diagnostyce chorób układu krążenia – dodał Karol Karnowski.

Demonstrator to jeszcze nie produkt

Najmocniej wybrzmiał jednak problem, który wraca w Polsce od lat: wiele technologii zatrzymuje się na etapie publikacji albo laboratoryjnego demonstratora. Paneliści podkreślali, że stworzenie działającego prototypu to dopiero początek drogi. Prawdziwy problem zaczyna się później – gdy technologię trzeba zamienić w produkt, który będzie działał stabilnie, miał serwis, dokumentację i klientów gotowych za niego zapłacić.

Polskie laboratoria rozwijają zaawansowane technologie fotoniczne, ale droga od prototypu do gotowego produktu wciąż pozostaje dużym wyzwaniem /Fot. Depositphotos

– Najtrudniejszy moment nie jest wtedy, gdy technologia nie działa. Najtrudniej zaczyna się chwilę później – gdy pierwszy raz zadziała i wszyscy chcą świętować. Bo wtedy dopiero zaczyna się długa i żmudna droga do produktu, który ktoś naprawdę kupi – mówił Michał Karpiński.

Między laboratorium a rynkiem wciąż brakuje w Polsce ludzi, którzy rozumieją jednocześnie naukę, technologię i biznes. Brakuje też kapitału gotowego inwestować w projekty, które zaczną zarabiać dopiero po wielu latach. W krajach takich jak Niemcy czy Izrael ten system działa znacznie lepiej. Tam istnieje całe zaplecze firm, inwestorów i instytucji pomagających przeprowadzić technologię z laboratorium na rynek.

Grant i klient patrzą na coś zupełnie innego

W rozmowie wrócił też temat grantów i finansowania badań. Bez publicznych pieniędzy wiele technologii w ogóle by nie powstało. Problem w tym, że granty i rynek kierują się zupełnie inną logiką.

– Klient nie chce przełomu. Klient chce, żeby jego problem po prostu zniknął – szybciej, taniej albo dokładniej niż wcześniej. Jeśli nasz przełom tego nie gwarantuje, dla klienta właściwie nie istnieje – wyjaśnił Maciej J. Nowakowski.

Grant premiuje nowość i potencjał naukowy. Firma patrzy przede wszystkim na ryzyko, koszty i praktyczne zastosowanie. A właśnie pomiędzy tymi dwoma światami Polska nadal ma największy problem. Michał Karpiński mówił wprost, że brakuje sprawnych centrów transferu technologii oraz ludzi, którzy potrafią rozmawiać zarówno z naukowcami, jak i inwestorami.

Polska potrzebuje własnego „Apollo”

Jedna z najmocniejszych wypowiedzi padła wtedy, gdy rozmowa zeszła na rolę państwa. Zdaniem Macieja J. Nowakowskiego polska fotonika nie rozwinie się bez dużych krajowych projektów strategicznych i ambitnych zamówień publicznych.

Technologie oparte na laserach i fotonice znajdują zastosowanie m.in. w medycynie, komunikacji kwantowej, przemyśle i systemach bezpieczeństwa /Fot. Depositphotos

– Potrzebujemy czegoś w rodzaju polskiego projektu Apollo – nie po to, żeby lecieć na Księżyc, ale dlatego, że takie projekty tworzą realny popyt na nowe technologie. Jeśli nie postawimy trudnego wyzwania, nie będziemy mieli powodu rozwijać  zaawansowanych rozwiązań – powiedział Maciej J. Nowakowski.

Podobny problem w kontekście ochrony zdrowia dostrzegł Karol Karnowski – polskie laboratoria opracowują zaawansowane technologie diagnostyczne, ale ich droga do kliniki bywa długa, między innymi ze względu na wymogi certyfikacyjne i dostępność gotowych rozwiązań zagranicznych.

Czy doktorat z fizyki jeszcze ma sens?

Paneliści rozmawiali też o młodych naukowcach i pytaniu, które wraca coraz częściej: czy dziś warto robić doktorat z fizyki? Odpowiedź była ostrożna, ale raczej zgodna – tak, pod warunkiem że ktoś wie, w co się angażuje.

Na pytanie, czy młody naukowiec powinien dziś robić doktorat, dr Karol Karnowski odpowiedział krótko: że tak, ale powinna to być przemyślana decyzja. Dodał przy tym, że w Polsce droga doktora do przemysłu bywa trudniejsza niż za granicą – tam firmy chętnie chwalą się pracownikami z tytułem Ph.D.,podczas gdy w Polsce bywa to postrzegane z pewną rezerwą.

Problem polega na tym, że polski przemysł nadal stosunkowo rzadko potrzebuje aż tak zaawansowanych kompetencji. W efekcie wielu doktorów zostaje na uczelniach albo wyjeżdża za granicę.

Technologie kwantowe – wielkie obietnice, wielkie wyzwania

Nie zabrakło również tematu technologii kwantowych. Paneliści podchodzili jednak do niego znacznie spokojniej niż marketing technologiczny ostatnich lat.

– Nie chodzi mi o szpilkę w prawdziwą naukę kwantową – zaznaczył dr Karol Karnowski. – Chodzi o to, że słowo „quantum” zaczyna pojawiać się wszędzie, podobnie jak wcześniej AI – jeśli jakaś aplikacja ma prostą automatyzację, już jest „AI-based”. Widzę podobny wzorzec w finansowaniu nauki: kiedyś w projektach grantowych modnym hasłem był grafen albo nanotechnologia; teraz są to kwanty i AI. Samo słowo nie tworzy wartości.

Polska ma naukowców, laboratoria i rosnącą infrastrukturę fotoniczną. Problemem pozostaje skuteczne przenoszenie technologii z laboratoriów na rynek /Fot. Depositphotos

Eksperci podkreślali, że komputery kwantowe nie są domeną science fiction, ale droga do ich praktycznego wykorzystania będzie jeszcze długa.

– Nie zakładam, że pierwszy użyteczny komputer kwantowy powstanie w Polsce. Ale możemy być częścią europejskiego łańcucha dostaw – tworzyć komponenty, systemy sterowania czy rozwiązania dla komunikacji kwantowej – wyjaśnił Michał Karpiński.

Co za 15 lat?

Na koniec Mihai Suster poprosił ekspertów o projekcję: gdzie chcieliby widzieć polską fotonikę za 10-15 lat? Odpowiedzi brzmiały realistycznie.

Nowakowski mówił o Polsce jako najważniejszym centrum naukowo-przemysłowym w regionie Europy Środkowej – miejscu, które przyciąga zarówno talenty, jak i zamówienia technologiczne z zewnątrz. Karpiński widział szansę w kwantowym łańcuchu dostaw: Polska jako dostawca kluczowych komponentów dla europejskiej infrastruktury obliczeniowej i komunikacyjnej. Karnowski patrzył przez pryzmat medycyny – na narzędzia obrazowania, które zostaną opracowane w Polsce i wdrożone w klinikach na całym świecie.

Polska ma już fragmenty tej układanki: naukowców, laboratoria, kilkanaście firm fotonicznych ze śladami na rynkach zagranicznych, infrastrukturę, która rośnie. Brakuje spoiwa – mechanizmów, decyzji i kultury, które te fragmenty połączą w coś więcej niż serię prywatnych sukcesów.